wtorek, 20 sierpnia 2019

Małgorzata Lisińska „Czarownica”

 Kto to, kurwa, widział, żeby tak człeka po Krainie telepać, co?! Się wam wydaje, że ja jestem jaki piesek salonowy?! Ogon wsadzę między nogi i na dwóch łapkach między pannami tańczyć będę obertańca?! Popieprzyło się wam w tych trefionych łbach? Tropiciel to nie jakiś dupodajec, co na zawołanie dogadzać będzie!
Kraina będąca areną, na której trójka wędrujących razem głównych bohaterów przeżywa wspaniałe, pełne czarów i niebezpieczeństw przygody tworzy wspaniały baśniowy świat. Kontynuujemy podróż z krasnoludzkim Tropicielem na usługach królowej, Sodim Yudhertharderem, znanym z rubasznego poczucia humoru i sporej dozy opuszczających jego usta wulgaryzmów, Yasą, który znany jest powszechnie jako najpotężniejszy żyjący mag oraz ocaloną przez nich dziewczyną, Likal, będącą bardzo pojętną czarownicą. 

Poprzednio kolejne rozdziały opisywały w większości przypadków osobne przygody, którym nasza trójka głównych bohaterów musiała stawić czoło, jednak tym razem były one ze sobą bardziej powiązane i wyłaniał się jakiś motyw przewodni. Wciąż jednak nie zauważyłam, by fabuła była na coś ukierunkowana i dążyła do jakiegoś konkretnego zakończenia - to po prostu ułożone w sposób chronologiczny opowiadania, przez co kolejne podejmowane decyzje, działania i wynikające z nich konsekwencje, które czynią tę swoistego rodzaju antologię spójną  i nie pozbawioną logiki historią, którą spokojnie można czytać jak powieść. Ponownie zadowoleni będą wszelcy wielbiciele baśni i bajek, ponieważ autorka wciąż często posiłkuje się nimi i czyni liczne do nich nawiązania, choć istnieją one w dość zmienionej formie. Między innymi znaleźć można inspiracje związane z Piękną i Bestią, Śpiącą Królewną, czy Jasiem i Małgosią.
Dyć, widzicie, jak się młodsza panna urodziła, przeklęła ją jedna czarownica. Że niby w szesnaste urodziny to się na wrzeciono nabije... 
Akcja powieści rozgrywa się w Krainie, nie jest natomiast umiejscowiona w konkretnym czasie, aczkolwiek poszczególne elementy świata przedstawionego sugerują w dość mocny sposób iż są to czasy, które my nazywamy średniowieczem - bohaterowie żyją w państwie rządzonym przez Królową, są zamki, dwory, karczmy, zamtuzy i lunapary. Ponownie podkreślam, że bardzo brakowało mi rozbudowanych opisów postaci, miejsc, zdarzeń, ogólnie całej mitologii świata przedstawionego.

Charaktery poszczególnych bohaterów tej fantastycznej historii zdają się czasem świadomie przerysowane i z pewnością stanowią kwintesencję wspaniałości tej książki. Ponownie spotykamy Sodiego Yudherthardera, poczciwego krasnoluda wywodzącego się z zacnej rodziny, którego głównymi skłonnościami są kobiety, trunki i bijatyki oraz pierwotnego maga, Yase, który stara się sprawować pieczę nad wychowanicą i bronić jej, mimo odkrywanych na temat jej przeszłości rewelacji. Ta część jednak głównie skupia się na Likal, podopiecznej, która szybko z nieporadnego dziewczęcia wyrosła na młodą kobietę wyposażoną w ogromną moc, która budzi przerażenie i niepokój. Czy jej pochodzenie zdeterminuje jej przyszłość? 

Styl pisania, jak wspominałam przy okazji poprzedniej recenzji, jest specyficzny, taki jak lubię w powieściach fantasy, a więc stylizowany na starodawny. Mimo to zawiera w sobie naprawdę dużo z mowy potocznej, sprawiając, że całość jest bardzo lekka i przyjemna w odbiorze dla współczesnego czytelnika. 

W przypadku poprzedniej części na okładce zamieszczone było ostrzeżenie o sporej ilości wulgaryzmów, które pojawiają się w treści. Tym razem nie zaakcentowano tego tak bezpośrednio, ale osoby, które czytały poprzedni tom i tak wiedzą czego się spodziewać. Moim zdaniem przydałoby się także wspomnienie o bardzo rubasznym humorze, któremu zwłaszcza Krasnolud daje upust w swoich wypowiedziach. Mnie osobiście obie wyżej opisane cechy kompletnie nie przeszkadzają, a wręcz przeciwnie - bardzo mi się podobały. 
Się panna nie obraź, ale, kurwa, łapkę to ty masz, niech bogowie chronią. Jakbyś w mordę dała, to zębów by człek chyba w Zachodnich Lądach szukał.
„Czarownica” to druga część cyklu Bajki Krasnoludzkie wydawanego przez Wydawnictwo Genius Creations. Kontynuuje zapoznawanie czytelnika ze światem pełnym magicznych istot i niebezpiecznych misji, które poszczególne postacie mają do wykonania. Podobnie jak poprzednią część, książkę przeczytałam bardzo szybko, bo choć może nie wprowadza niczego nowego do samego gatunku, to jednak jest bardzo wciągająca. Z  niecierpliwością czekam na kontynuowanie tej przygody literackiej, choć na razie nie słychać o kolejnej części.
Za możliwość przeczytania dziękuję











PODSUMOWANIE

Kraina wypełniona żyjącymi w niej magicznymi istotami ponownie staje się areną, na której trójce wędrujących razem osobliwości przyjdzie przeżywać wspaniałe, pełne czarów i niebezpieczeństw przygody. Rubaszny humor i wulgarność mogłyby razić, ale autorka ze swoim stylem pisania sprawiła, że czytelnikowi kompletnie to nie przeszkadza, ponieważ i tak pragnie tylko przewrócić kolejną stronę i poznać dalsze losy naszych bohaterów.

Skala według lubimyczytać.pl bardzo dobra
Cykl: Bajki Krasnoludzkie t. 2
Wydawnictwo: Genius Creations
Rok wydania: 2018
Ilość stron:  322

MAŁGORZATA LESIŃSKA

Polska pisarka, która publikowała na łamach różnych czasopism internetowych: „Histeria”, „Silmaris” oraz „Szortal”. Jest zdobywczynią nagrody Mythai. Autorka cyklu Bajki Krasnoludzkie („Tropiciel” i „Czarownica”). 

46 komentarzy:

  1. Nie czytałam tej ani poprzedniej części ;) recenzja mnie zachęciła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam nic z tej serii, ale to też dlatego że to nie mój gatunek ostatnimi czasy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie czytałam książek tego wydawnictwa ale zawsze chciałam być czarownicą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na początku myślałam, że to Piotruś Pan w żeńskiej wersji ;) Ale nie moje klimaty niestety, męczę się z takimi książkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... nie miałam takich skojarzeń, dopóki o tym nie napisałaś, a teraz faktycznie - patrzę na okładkę i widzę Piotrusia Pana XDD

      Usuń
  5. Dla miłośników gatunku na pewno fajna pozycja.

    OdpowiedzUsuń
  6. Do mnie raczej nie trafi, bo to zupełnie nie mój gatunek literacki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że przygoda może spodobać się mojemu synowi, on przepada za takimi klimatami, zatem tytuł podsunę mu pod rozwagę. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Post naprawdę fajny, książka wydaje się naprawdę spoko a historia ciągnie aby ją przeczytać. Może się kiedyś skuszę, bo teraz nie mam czasu niestety :<

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie by było być czarownicą :-)
    Ale po co te wulgaryzmy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka wizja autorki. Mi nie przeszkadzają akurat, ale rozumiem, że niektórym mogą wadzić :)

      Usuń
  10. Lubię też taką łatwiejszą fantastykę. Ot, takie czytadełko, ale fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to.. nazwałabym ją fantastyką kategorii B, ale nadal świetną :D

      Usuń
  11. Nie lubie fantastyki, ale dziekuje za recenzje, polece komus komu jestem pewna bedzie sie podobac.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam takie książki. :) Z całą pewnością przeczytam, jak tylko wpadnie mi w ręce! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się! Z chęcią zapoznam się z Twoją recenzją :)

      Usuń
  13. Nie czytamy nic z fantasy, pomimo kilku prób nie możemy się przekonać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia doboru lektury, sądzę, że wystarczy trafić na odpowiednią :)

      Usuń
  14. Lubimy fantastyke i fabuła bardzo mi się podoba niestety język wypowiedzi w cytowanym fragmęcie mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem - faktycznie, język jest dość specyficzny i nie każdemu może przypaść do gustu ;)

      Usuń
  15. Charakterna postać, podoba mi się 😊❤️

    OdpowiedzUsuń
  16. Coraz ciekawsze książki fantastyczne są teraz na rynku. Ta mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie słyszałam o tej serii. Jednak chętnie się z nią bliżej poznam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, daj znać jak się podobała lektura :)

      Usuń
  18. Ciekawym językiem napisane :) ciekawa jestem całości :)

    OdpowiedzUsuń
  19. O mamo! Ta okładka jest okropna... Grafik chyba płakał, jak projektował. Co do samej treści, jakoś mnie te wulgaryzmy nie przekonują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do wulgaryzmów, no to już kwestia osobista, wiadomo :) Okładka? Mnie akurat się podoba, przypomina mi takie stare fantasy kategorii B :D

      Usuń
  20. Ciekawa recenzja. Mocno zaciekawiłaś mnie tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Karolina Witkowska22 sierpnia 2019 16:29

    Potać z pazurem, humor i wulgaryzmy ... zachęca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nadzieje, że ktoś policzy to na plus opowieści :D

      Usuń
  22. Cytaty zachęcają do zaznajomienia się z poprzednią częścią. Szkoda tylko, że ostatnio w zasadzie w ogóle nie czytam fantastyki, ale może gdy najdzie mnie ochota i gdzieś wpadnie mi w ręce ta seria to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak jest, że długo się nie czyta jakiegoś gatunku, a potem bum - tylko on w rękach :D

      Usuń
  23. Przyznam, że lubię taką lekką fantastykę. Podoba mi się również oryginalna okładka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem też taką lubię - dobra, przyjemna w odbiorze fantastyka kategorii B :D Mnie okładka też przypadłą do gustu :)

      Usuń
  24. Hah myślę, że można się dobrze bawić przy tej książce, jeśli się lubi taki specyficzny styl. Chętnie bym przeczytała, gdyż mnie również owe wulgaryzmy nie zniechęcają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest prawda :D Zabawa jest przednia, Krasnolud potrafi człowieka rozśmieszyć :P

      Usuń
  25. Nie czytam fantastyki ale czasem po nie których recenzjach mam ochotę to zmienić jednak nie tym razem jakoś ten świat i bohaterowie do mnie nie przemawiają;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie spotkałam się jeszcze ani z tym autorem ani z jego twórczością. Widzę, że postawił na baśnie, a to już kolejny tom. Raczej stronie od baśni, ale pierwszy cytat jest przewybitny 😂😂 Kinga

    OdpowiedzUsuń
  27. Już pod recenzją pierwszego tomu wspomniałam, że ten cykl ma wiele ciekawych elementów, ale z pewnych powodów nie jestem w stanie po niego sięgnąć. I cóż... podtrzymuję to. Może stracę coś dobrego (chociaż widzę, że te książki nie wnoszą niczego nowego do gatunku, także no...), ale zdarza mi się być upartą!

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja tak uwielbiam mitologię światów przedstawianych... zawsze wyczekuję takich smaczków w powieściach fantasy i właściwie uważam je za niezbędne, kiedy autor sięga po ten gatunek. Brak tego bardzo daje mi się we znaki i sprawia, że odnoszę wrażenie, że fabuła nie trzyma się kupy...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że wpadłeś/aś dziś do mnie i postanowiłaś poświecić mi trochę swojego cennego czasu :) Zapraszam również do napisania komentarza, zwłaszcza treściwego, bo do takich mam słabość :D



Z polityką prywatności można się zapoznać w zakładce "BLOG" w menu głównym.