środa, 19 czerwca 2019

Thomas Merton „Siedmiopiętrowa góra”

Do tego zostałem powołany. Dla tego celu zostałem stworzony. To dlatego Chrystus umarł na krzyżu, dlatego zostałem ochrzczony i dlatego też żywy Chrystus zamieszkał we mnie, roztapiając mnie w siebie płomieniami swojej miłości.
Wiara jest czymś nieoczywistym, niematerialnym i dlatego pewnie tak trudnym do zrozumienia. Niektórzy w niej dorastają, inni natomiast uczą się jej dopiero w późniejszym okresie. Przykładem takiego człowieka jest Thomas Merton, który przez pierwsze lata, dorastając w rodzinie obojętnej na religię, był ateistą, po to by przejść przez długą drogę ku objawieniu i wstąpić do surowego w swych regułach zakonu.
Jeśli się pomodliłem wtedy za ojca, to prawdopodobnie na skutek jednego z tych ślepych, półinstynktownych odruchów natury, które w chwilach przełomowych pojawiają się nawet u ateistów, a chociaż nie są, ściśle biorąc, dowodem istnienia Boga, to jednak wykazują, że potrzeba wielbienia, uznawania Go jest czymś głęboko wyrytym w naszej zależnej naturze i czymś wprost nieodłącznym od naszej istoty.
Autobiografię tę rozpatrywać można na dwa sposoby. Po pierwsze jako duchowy klasyk, którego czytelnicy zafascynowani są przebytą przez autora drogą. 
Po drugie po prostu jako zwykłą pracę literacką i wtedy zauważyć można liczne wtrącenia zaburzające rytm jej treści - przydługie kazania i mnóstwo samokrytyki, a także ukazaną w niej romantyczną wizję Kościoła. 
Katolicy wierzą powszechnie, że Bóg, obiecując wysłuchać nasze modlitwy, nie obiecuje przez to dać nam dokładnie to, o co prosimy. Ale zawsze możemy mieć pewność, że jeśli nam tego nie daje, to dlatego, że chce nam dać w zamian coś dużo lepszego.
„Siedmiopiętrowa góra” przy całej swojej duchowej, wzniosłej treści jest książką, którą czyta się bardzo płynnie, bowiem czytelnik koniecznie chce odkryć, co znajduje się na kolejnych jej stronach. Sądzę, że w dużej mierze dzieje się tak dlatego, że ludzi pociąga w niej idea transformacji człowieka, tego, że może zmienić się zarówno on sam, jak i jego życie. Jest to świadectwo drogi, która się nie zakończyła, ona wciąż trwa.

Pomijając duchową podróż autora, możemy prześledzić także kolejne miejsca, w których mieszkał lub przebywał, a które w pewien sposób ukształtowały go jako człowieka.

Książka ta, z powodu swej treści, często omijana jest przez sporą liczbę osób. Nie jest ona jednak przeznaczona tylko dla wierzących, bowiem niesie ze sobą prawdy uniwersalne, nadzieje i sprawia, że nawet czytelnik mający zupełnie inne doświadczenia życiowe może się utożsamić z Mertonem.
(...) bez względu na to, kim jesteś i czym jesteś, zawsze jesteś powołany do szczytów doskonałości. Jesteś powołany do głębokiego życia wewnętrznego, może nawet do modlitwy mistycznej i do przekazywania innym owoców swej kontemplacji. A jeśli nie możesz przekazywać ich słowem, czyń to przykładem.
„Siedmiopiętrowa góra” to tytuł, który nawiązuje do Boskiej Komedii Dantego. Po raz pierwszy wydana została w 1948 roku i od razu stała się hitem. Dużą rolę w tym odgrywa czas, kiedy została wydana - po II wojnie światowej i jej okrucieństwie ludzie często szukali wytchnienia w religijności. 
Za możliwość przeczytania dziękuję



PODSUMOWANIE

Świadectwo przemiany człowieka niosące uniwersalne prawdy. Historia nawrócenia,  a właściwie odkrywania własnej duchowości, pisana pięknym językiem sprawiającym, że czytelnik nie może się oderwać od lektury.

Skala według lubimyczytać.pl rewelacyjna
Tytuł oryginalny: Seven storey mountain
TłumaczMaria Morstin-Górska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2015
Ilość stron:  470

THOMAS MERTON

Amerykański pisarz, poeta, trapista. Jego twórczość literacka i ogromne społeczne oddziaływanie przyczyniły się do duchowej odnowy chrześcijan na całym świecie. Autor „Siedmiopiętrowa góra”.

22 komentarze:

  1. Czytałam o niej kilka recenzji, ale nadal nie wiem czy chcę poświęcić swój czas by ją poznać...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze ciekawe jest obserwowanie czyjejś drogi, choć ze względu na to, że to temat dotykający religii, może nie być lekturą dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze się zastanowię nad lekturą tej książki. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Kompletnie nie dla mnie, ale okładka piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tematyka książki nie dla mnie, zupełnie nie odnajduję się w takich klimatach. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja bardzo chętnie zwrócę uwagę na ten tytuł. Zapisuję na swoją listę. Być może, kiedy uporam się z mojego stosu książek, które czekają w kolejce, sięgnę i po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje się być to specyficzna lektura, z którą można się zapoznać z czystej ciekawości!

    OdpowiedzUsuń
  8. W ten sposób patrząc to i Narnię powinni niektórzy szerokim łukiem omijać. Ciekawa pozycja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam nigdy o tej książce. A szkoda, bo ciekawa pozycja. Muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jest to moja tematyka, jak pewnie wiesz. Ale super że Tobie ta książka przypadła do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Noe moja tematyka, dlatego raczej sobie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie przeczytałabym tę książkę, gdyż jeszcze nie spotkałam się z żadną lekturą o wierze. Całość wydaje się naprawdę ciekawa i dodatkowo wartościowa. Podrzucę ten tytuł również mojej koleżance.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem, czy sięgnęłabym po taką książkę. Jestem nastawiona dość negatywnie do wszystkich religii, więc nawiązania do Kościoła i chrześcijaństwa raczej by mnie tylko drażniły.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie "kupuje" takich historii. Dla mnie są one mocno naciągane. Zdecydowanie ta pozycja nie jest dla mnie. Kinga

    OdpowiedzUsuń
  15. Po ta ksia me z chęcią bym sięgnęła lubię czasem sięgnąć po coś takiego

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ciekawa pozycja. Myślę, że mogłaby mnie naprawdę zainteresować i zmusić do refleksji. Dawno nie czytałam czegoś związanego z wiarą.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie lubię książek o żadnej religii, więc raczej nie sięgnę po ten tytuł. Nawet, jeśli jest porównywana do Boskiej Komedii, którą sobie cenię.

    OdpowiedzUsuń
  18. Brzmi dość intrygująco. Z chęcią przeczytam, bo podoba mi się taka propozycja.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie lubię w książkach wątków katolicyzmu, odstraszają mnie takowe, bardziej polecam Osho, ale jeśli jest dla wielu ciekawa to nie odradzam

    OdpowiedzUsuń
  20. No nie, chyba jednak nie dla mnie taka fabuła..

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ciekawą drogę przeszedł autor tej pozycji. Z ateisty do zakonu...

    OdpowiedzUsuń
  22. Ostatnio często sięgam po biografie i autobiografie, więc wpisuję tę pozycję na moją listę. Zwłaszcza, że Twoja recenzja bardzo mnie zaintrygowała :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że wpadłeś/aś dziś do mnie i postanowiłaś poświecić mi trochę swojego cennego czasu :) Zapraszam również do napisania komentarza, zwłaszcza treściwego, bo do takich mam słabość :D



Z polityką prywatności można się zapoznać w zakładce "BLOG" w menu głównym.