2019/06/06

John Ellis „Dziennik kata”

Jako kat nie uważam, żebym miał serce twardsze niż przysięgli, którzy orzekają o winie oskarżonego za popełnienie morderstwa; niż sędzia, który wydaje wyrok śmierci; i niż szeryfowie i więzienni urzędnicy drobiazgowo organizujący egzekucję. Wszyscy jesteśmy trybikami tego samego brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości.

Trzyliterowa nazwa profesji, która od wieków przyprawia ludzi o mocniejsze bicie serca, strach i ciekawość w jednym - kat. Ten niezwykły zawód nie cieszy się wielką popularnością a o wykonujących go ludziach często myśli się w kategorii potworów, rzeźników, co to serca nie mają. Nawet niegdyś, gdy społeczeństwa na świecie w ogromnej mierze popierały karę śmierci fach ten nie był powodem do dumy.  


Jaką osobą musi być ktoś, kto sam decyduje się na takie życie? Był zwykłym młodym mężczyzną, pochodzącym z niezbyt zamożnej rodziny, który pracował w jednej z licznych fabryk maszyn szwalniczych. Szukając pomysłu na siebie pomyślał o byciu katem, na którego urząd w końcu się zgłosił, choć zrobił to w tajemnicy przed najbliższymi.
Nie wiem, co mnie do tego skłoniło, ale z pewnością nie makabryczne zamiłowanie do krwawej jatki. Nigdy taki nie byłem. 
Po odbyciu odpowiedniego szkolenia w Newgate, na które został zaproszony, stał się asystentem ówczesnego kata, Williama Billingtona, przy którym dokształcał się, aby wkrótce sam stać się nauczycielem dla swoich uczniów
Oczywiście ostatnie chwile życia skazańca są najwyższą próbą jego odwagi.
O jego profesjonalizmie mogłyby już krążyć legendy. Sposób przygotowania się do każdej sprawy, to na co zwracał uwagę, zasady, których przestrzegał a także to, co najbardziej świadczy o nim jako o człowieku, czyli sposób traktowania skazanego.  
Jednakże tamtym razem pętla sznura zerwała się. Podciągnąłem worek i dopasowałem nowy stryczek. Ponownie upuściłem worek i stryczek znów pękł. Musiałem poświęcić sporo czasu i trochę pokombinować, by sznur wytrzymał do rana.
Kat znany był ze swoich stalowych nerwów, dokładności i szybkości. Czy cechował go brak empatii, uczuć? Otóż nie, moim zdaniem Ellis po prostu traktował to jako pracę, do której trzeba się dobrze przygotować, aby móc wykonać ją jak najlepiej. Nie dawał ponosić się emocjom, bo wiedział, że to mogłoby mieć negatywne konsekwencje, przy czym zawsze interesował się skazańcami, czytał dotyczącą ich dokumentację i wyrabiał sobie własne opinie.  
Jeden ze strażników, wstrząśnięty tym, co się stało, zapytał mnie później, czy wypijam drinka przez egzekucją. Często zadawano mi to pytanie. Z przyjemnością mogę powiedzieć, że jedynym napitkiem po jaki sięgałem, był filiżanka mocnej herbaty.
John Ellis służył swojej ojczyźnie jako kat, zabójca z urzędu (1904-1924). Przez wszystkie lata wykonywania swojej profesji powiesił ponad dwustu ludzi skazanych na śmierć. Był dumny ze swoich osiągnięć, dzięki jego innowacyjnym zmianom wieszanie stało się szybsze i bardziej humanitarne.
To kat podejmuje decyzję o wysokości spadu, on i tylko on. Uprzednio ocenia wagę i wzrost skazańca, a także wszystkie inne czynniki, które należy uwzględnić. Decyzja ta ma kluczowe znaczenie, bo jeśli nie doszacuje się spadu, ofiara nie umrze od razu od pęknięcia szyi - a na tym polega nowoczesna metoda wieszania - lecz się udusi. Jeśli natomiast przeszacuje się spad, szarpnięcie może oderwać skazańcowi głowę
Książka ta utrzymana jest w konwencji dziennika, jednakże nie ma tam codziennych wpisów opatrzonych datami a on sam nie był pisany na bieżąco - autor po przejściu na emeryturę postanowił spisać swoje wspomnienia. Kolejne rozdziały nie są ustawione w kolejności chronologicznej, czasem z jednej opisywanej historii przenosimy się nagle do drugiej, aczkolwiek to nie stanowiło dla mnie żadnego problemu. Tutaj nie ma miejsca na suche fakty, to zbiór merytorycznych informacji oraz emocji, które towarzyszyły autorowi. Dodatkiem, i to wspaniałym są zamieszczone w książce fotografie, które jeszcze bardziej urealniają nam opisane wydarzenia. 

Dziennik kata” to już druga zaprezentowana przez Wydawnictwo Aktywa książka należąca do serii Rozmowy z Katem - pierwszą była Spowiedź polskiego kata. Przyznaje, że nie mogę doczekać się już kolejnej należącej do niej pozycji.
Za możliwość przeczytania dziękuję



PODSUMOWANIE

Niezwykle osobisty dziennik dotyczący szczególnego tematu jakim jest kara śmierci i profesja kata. Autor merytoryczny, zdradza mnóstwo ciekawych informacji, ale przy tym świetnie gra na emocjach czytelnika, który pragnie odkrywać treść znajdującą się na kolejnych stronach.

Skala według lubimyczytać.pl rewelacyjna
Tytuł oryginalny: Diary of a Hangman
Tłumacz: Grzegorz Kołodziejczyk
Wydawnictwo: Aktywa
Rok wydania: 2019
Ilość stron:  288

JOHN ELLIS

Angielski kat pracujący dla brytyjskiego Home Office, który wspomnienia z wykonywania swojej profesji postanowił na starość spisać. Autor „Dziennik kata”.

36 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawi mnie ta książka. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei chętnie poznałabym Twoją o niej opinię :)

      Usuń
  2. Nie przepadam za książkami o takiej tematyce, więc raczej podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już kilka recenzji tej książki i to zdecydowanie nie jest pozycja dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z zainteresowaniem sięgnę po książkę, uwzględniam w dalszych planach czytelniczych.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o tej książce dzięki kanałowi na YouTubie "Zagadki kryminalne". Od tamtej pory chce przeczytać tę książkę i już nie mogę się doczekać aż przeczytam te dwie książki z serii o Katach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jestem przekonana do tej książki, nie wiem jakoś tytuł mnie nie wciąga

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię zagadki kryminale i inne takie klimaty, więc zdecydowanie jest to książka dla mnie :D
    Pozdrawiam, Klaudia z bloga http://czytaniejestmagiczne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ty chyba lubisz ciężkie klimaty. Ja nie sięgam po takie książki. Nie chcę się denerwować.

    OdpowiedzUsuń
  9. To raczej nie do końca moje klimaty

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam takie mroczne książki historyczne czy biograficzne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię czytać dziennikow ale ten mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham wszelkiego rodzaju dzienniki, a kiedy są oparte na faktach to już zupełnie kocham! Będę miała na uwadze przeczytania wkrótce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę sobie zapisać tytuł, ponieważ bardzo mnie zaciekawiłaś tą książką. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś czyatłam biografię z dzienniczkami nigdy się nie spotkałam

    OdpowiedzUsuń
  15. No być może bym się przekonała do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  16. O jacie :) Tytuł zachęca, jednak nie nasz typ. Recenzja super!

    OdpowiedzUsuń
  17. Interesująca książka i recenzja bardzo zachęcająca... Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi książka też się podobała. Pierwsza część też już mam u siebie. Niedługo będę czytać. Tez nie mogę się doczekać aż wyjdą inne części. Kinga

    OdpowiedzUsuń
  19. Super książka.
    Zbieramy pieniążki i datki dla chorego Łukasza.
    http://naprawdenienazarty.pl/ratujmy-kregoslup-lukasza/

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam "Spowiedź polskiego kata" i myślę że jedna książka w tym temacie mi wystarczy

    OdpowiedzUsuń
  21. Kat, który nie byłby w stanie opanować emocji, nie zagrzałby długo miejsca w tym fachu. Taki człowiek musiał mieć nerwy ze stali oraz uodpornić się na krytykę czy krzywe spojrzenia, by nie popaść w obłęd. Co jak co, ale takim ludziom można było pogratulować samokontroli.
    Chociaż tematyka książki jest ciekawa, to jednak tymczasowo jej podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  22. Kilkanaście minut wcześniej czytałam recenzję tej książki na innym blogu i nadal podtrzymuję to, że bardzo chcę ją przeczytać chociaż spodziewam się książki trudnej i przede wszystkim prawdziwej skoro została napisana przez samego kata.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam wrażenie że ta książka obiega Internet z prędkością światła. Co chwilę czytam jakąś recenzję na jej temat. Nie wiem czy kiedykolwiek będę miała okazję ja przeczytać ale jak już znajdzie się w moich rękach będę wiedziała że warto ja przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawa tematyka, ale książkę widzę dosłownie wszędzie. Przez co przyznam, że chwilowo mam już przesyt. W takiej ilości wolę oglądać pozytywne lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Spotkałam się już z tą książką wcześniej, chodź nie miałam okazji jej czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie spotkałam się wcześniej z książką. A może być ciekawa, choć trudna..

    OdpowiedzUsuń
  27. Od dawna mam ją na mojej liście do przeczytania. Tylko musi poczekać na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  28. Pierwszy raz widzę tytuł, ale zachęcasz do zapoznania się z nim bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  29. z pewnością jest to książka dla mojego taty

    OdpowiedzUsuń
  30. Makabryczna profesja wymagająca nerwów ze stali. W ogóle się nie dziwię, że nie mówił rodzinie co robi. Mało kto byłby w stanie wykonywać taką profesję, to jednak nie to samo co sędzia wydający wyrok, sędzia nie jest obecny w tej ostatniej chwili, to nie on zadaje ostateczność.

    OdpowiedzUsuń
  31. Planuję kupić tę książkę koleżance z okazji jej urodzin. Ale sama chętnie tę książkę przeczytam. Mroczną i prawdziwa. Coś co lubię. Zwłaszcza, że książki o takiej tematyce nigdy nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  32. Też ją czytałam, słuchałam o samym autorze na jednym kanale i doszłam do wniosku, że mam jednak za słabą psychikę na to. Chyba bym nie potrafiła ani uśmiercić człowieka, ani obliczyć tak dokładnie tego kąta, żeby egzekucja poszła jak najszybciej :/

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo trudny temat, aż mnie ciarki przechodziły od czytania samej recenzji. Niemniej jednak bardzo mnie intryguje ta książka i mam nadzieję, że kiedyś wpadnie w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
  34. Właśnie kończę czytać :) Bardzo podoba mi się to, jak Ellis podchodzi do swojej pracy, ale też to, że w swojej książce zarysował sylwetki morderców ich zbrodnie oraz ostatnie chwile w celi śmierci i pod szubienicą.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że wpadłeś/aś dziś do mnie i postanowiłaś poświecić mi trochę swojego cennego czasu :) Zapraszam również do napisania komentarza, zwłaszcza treściwego, bo do takich mam słabość :D



Z polityką prywatności można się zapoznać w zakładce "BLOG" w menu głównym.