wtorek, 14 maja 2019

Pięć dziwnych nawyków, po których poznasz książkowego freak'a

Istnieję po to, żeby czytać książki...
1. Spędzanie mnóstwa czasu w księgarniach/bibliotekach – co prawda ja nigdy nie zauważam tego upływającego czasu, gdy jestem w pomieszczeniu wypełnionym książkami, ale osoby, które mi towarzyszą już tak. Z początku obserwują mnie z zaciekawieniem, gdy przemieszczam się między regałami dotykając kolejnych książek, ale po jakimś czasie uczucie to zostaje wyparte przez lekką irytację objawiającą się subtelnymi aluzjami mającymi skierować mnie ku wyjściu, by ostatecznie przybrać formę błagań lub gniewnych pomruków, zdarzało się także, że wychodzili i czekali na mnie na zewnątrz.
(Źródło: Giphy.com)
2. Wdychanie zapachu książek – nie wiem, co mają w sobie książki, ale uwielbiam ich zapach. Książki jak wino, im starsze tym lepsze, a przynajmniej ich zapach.
(Źródło: Giphy.com)
3. Układanie książek w konkretny sposób – każdy bibliofil ma swój sposób na organizację domowej biblioteczki, ja również – nazywa się „gdzie bądź’ i oznacza ni mniej ni więcej jak to, że upycham książki tam gdzie mam miejsce, ale jeśli raz ją tam położę, to oznaczać to będzie, że to już jest raczej jej stałe miejsce.
(Źródło: Giphy.com)
4. Traktowanie fikcyjnych postaci jak prawdziwych – ja wiem, że oni nigdy nie istnieli, ale jednocześnie czytając o nich, wyobrażając ich sobie sprawiłam, że w jakiś pokręcony sposób niektórzy z nich stali się dla mnie czymś więcej niż tylko fantazyjnym wymysłem autora.
(Źródło: Giphy.com)
5. Wdawanie się w gorące dyskusję na temat literatury – uwielbiam rozmowy o literaturze, zwłaszcza, gdy ktoś ma odmienny punkt widzenia, bo wtedy mogę spojrzeć na daną książkę z zupełnie innej perspektywy. Przyznaje, często mnie ponosi w trakcie, bo strasznie się nakręcam.
(Źródło: Giphy.com)

34 komentarze:

  1. 1,2,3 najbardziej do mnie pasuje. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Wąchanie książek - to już chyba nałóg :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz, kiedy jestem mamą, więcej czasu spędzam w księgarniach internetowych, ale jak już trafię do stacjonarnej to przepadam. Sposób układania książek jest taki sam jak Twój, nie mam czasu się skupiać najakimś konkretnym układaniu i nie mam wystarczająco dużo miejsca. Dyskusje o literaturze uwielbiam ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Spełniam wszystkie punkty :) A największego fioła mam na punkcie 2. Wącham wszędzie, w bibliotece, księgarni, u znajomych. Książki zawsze pachną trochę inaczej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wynik 4/5, chyba zdałam :) Często wyobrażam sobie bohaterów książek, najgorsze jest potem jak książka doczeka się ekranizacji a aktorzy całkowicie odbiegają od tych wyobrażeń.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak tu nie wąchać książek, uwielbiam, kiedy dostają się w moje ręce takie świeżutkie, jeszcze przez nikogo nie czytane. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Numer jeden do mnie pasuje, lubię wąchać ksiażki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po przeczytaniu twojego posta stwierdzam że nie jestem molem książkowym. Żaden punkt do mnie nie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawie opisane, osobiście bardzo lubie czytać książki, ale do typowego "mola książkowego" mi daleko :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wdychanie zapachu książek :D ja tak mam haha :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Na dyskusje zawsze jestem chętna, pod warunkiem, że ktoś czyta te same książki co ja :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jest ze mną źle 😂 pozdrawiam 😘

    OdpowiedzUsuń
  13. Mimo, ze uwielbiam czytać książki i pochłaniam je tonami, to jednak te opisy mnie mało dotyczą. Wąchać książki mogę, ale tylko nowe.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wszystkie zapachy książek mi pasują. Chyba sporo od farby drukarskiej i papieru zależy. Ale ogólnie - trafione w punkt.

    OdpowiedzUsuń
  15. O rany, kilka zachowań do mnie pasuje :D Na przykład wącham książki, haha! Fajnie napisane, lekko i z jajem ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakbym czytała o sobie! XD
    Na szczęście jak idę w regały to zazwyczaj z siostrą, która jest takim samym książkoholikiem jak ja

    OdpowiedzUsuń
  17. Do mnie obecnie pasuje 1 i 2, więc chyba jestem mniejszym freakiem,niż dawniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też lubię zapach książek, ale dla mnie najlepszy jest tych nowych, prosto z księgarni. :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Wąchanie książek i dotykanie okładki po raz setny to norma :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Trzy pierwsze punkty dla mnie jak znalazł hehe Chyba jestem molem książkowym upsss :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Mój mąż ostatnio pyta co tak długo siedzę w pokoju, w końcu miałam tylko poukładać książki. Przecież układałam, ale gatunkami. A on myślał, że wrzucę je byle jak :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj tak, to wszystko jest takie prawdziwe... ♥ Choć dziś czytam (niestety) troszkę mniej książek niż zwykle, nadal wejście do księgarni czy biblioteki może trwać w nieskończoność. Po prostu lubię ściągać książki z półek w nadziei, że znajdę tą, która do mnie woła - "To mnie musisz przeczytać!" (takie są najlepsze, co nie? :D). Dlatego preferuję samotne wyprawy... A gdy już jestem z kimś, tłumaczę mu o co chodzi i zezwalam - "Wyprowadź mnie z tego miejsca, gdy już będziesz mieć dość. Z własnej woli mogę nie wyjść nigdy.". A niektórych bohaterów traktuję jak starych dobrych przyjaciół. Ale nie tylko bohaterów - uwielbiam także te miejsca, które odwiedziłam i przygody, które przeżyłam. Czasem wracam do tych przestrzeni i zatapiam się w tym błogim poczuciu bezpieczeństwa... Dzięki za przyjemny tekst, który trochę skłonił do refleksji! Pozdrawiam cię cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  23. 4. punkt to totalnie i absolutnie ja :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Zawsze dziwiło mnie i będzie dziwić... wąchanie książek. Ileż można? ;D

    OdpowiedzUsuń
  25. Zgadzam się i potwierdzam! :) To wszystko u mnie można dostrzec :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Też układam książki na zasadzie "o, tu są dwa centymetry wolnej przestrzeni, dam radę coś tu jeszcze wcisnąć!" XD Ale, w porównaniu do Ciebie, od czasu do czasu robię reorganizację półek i przekładam je tak, żeby chociażby serie były w kupie albo książki danego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  27. No to wniosek jest jasny: jestem skończonym książkoholikiem. Nie wiem jak i kiedy to się stało, ale uwielbiam książki- czytać, wąchać, oglądać, układać. To trochę chore, ale co zrobię:D

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja czasem zamieszkałabym w bibliotece czy księgarni.

    OdpowiedzUsuń
  29. Stąd pasuje do mnie jedynie punkt pierwszy. Jak wychodzę z kimś na miasto, ten zawsze jest uprzedzony, że muszę odwiedzić księgarnie, nawet tylko po to, by sobie poprzeglądać regały z nowościami. A gdy wyjście następuje w niedzielę, to od czego są wystawy? Tam też można co nieco podejrzeć, przy okazji zatrzymać całe towarzystwo. Ale nigdy się na mnie na to nie denerwowało, bo ja też nie jęczałam i nie kręciłam nosem, jak odwiedzałam z nimi drogerie. Pewne znajomości wymagają kompromisów.

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak wszystko się zgadza, mam tak samo mój mąż już nie chodzi ze mną do bibliotek ani księgarni. Zawsze woli zamówić mi książki przez internet ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. 1,2,5 Ksiązek w domu za dużo nie mam. Wolę wypożyczać z biblioteki:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Takich postów widziałam już dużo, ale te memy totalnie mnie rozwaliły :D
    Dzięki za chwilę śmiechu, było warto zajrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że wpadłeś/aś dziś do mnie i postanowiłaś poświecić mi trochę swojego cennego czasu :) Zapraszam również do napisania komentarza, zwłaszcza treściwego, bo do takich mam słabość :D



Z polityką prywatności można się zapoznać w zakładce "BLOG" w menu głównym.