sobota, 7 lipca 2018

Pięć rzeczy, przez które każdy książkoholik czuję się trochę winny [vol.3]


  Reading a good book is like taking a journey

1. Wieczne niedosypianie z powodu nocnych maratonów czytelniczych – moją ulubioną porą czytania jest noc, więc od dziecka sypiam o wiele mniej niż standardowe osiem godzin. Nie jest to dla mnie żadnym problemem i nie wyglądam rano jak zombie, ale zdrowe podejście to na pewno nie jest. Co zrobić jednak, gdy lektura wciągnie do tego stopnia, że aż żal ją przerywać…

2. Rezygnowanie z życia towarzyskiego na rzecz pogrążenia się w lekturze – ileż to razy zdarzyło mi się odmówić jakiegoś spotkania ze znajomymi, bo książka, którą akurat czytałam pochłonęła mnie na tyle, że nie mogłam się od niej oderwać… Kiedyś takie sytuacje zdarzały się częściej, obecnie rzadko, bo uznałam, że choć czytanie jest dla mnie ogromną przyjemnością to jednak nie warto dla niego poświęcać czasu, który mogłabym spędzić z wartościowymi dla mnie ludźmi.

3. Kupowanie kilku różnych wydań tej samej książki – rozsądna część mojej osoby uważa to, że bezsensowne wyrzucanie pieniędzy, ale ta działająca pod wpływem emocji uważa, że to nie jest taki zły nawyk. Tym bardziej, że zdarzają się sytuację, kiedy to posiadam daną książkę, ale jej szata graficzna kompletnie do mnie nie przemawia, a na sklepowych półkach pojawia się jej nowe wydanie, które jest absolutnie cudowne.

4. Unikanie czytania pewnych książek, chociaż ma się świadomość, że mogłyby być tymi ulubionymi – nie wiem jak inni czytelnicy, ale ja wciąż mam kilkadziesiąt książek, których przeczytania doczekać się nie mogę, ale z drugiej strony się troszkę obawiam. Czemu? Mam wrażenie, że w mojej wyobraźni urosły do rangi tak genialnych, że nie jestem pewna, czy rzeczywistość temu sprosta.

5. Opowiadanie o ulubionych książkach w sposób zdradzający ogromną ekscytację – rzadko to robię, ale kiedy już zacznę to mogę tak mówić godzinami. Mogłabym chyba zostać raperem, bo ilość słów wydobywających się z moich ust bije z pewnością jakieś rekordy szybkości a dodając do tego bardzo rozbudowaną gestykulację i charakterystyczne „kurwiki” w oczach to w sumie stanowię wtedy zaiste ciekawe zjawisko godne obserwacji.

To kolejna odsłona książkowych grzeszków - pierwszą znajdziecie tutaj a drugą tutaj. I jak macie podobne przewinienia na sumieniu? 😈😉

24 komentarze:

  1. Poza punktem trzecim mam dokładnie to samo.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że nie jestem książkoholikiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym jednak została maniaczką książek to wiem co mnie może spotkać.

      Usuń
  3. Każda pasja wywołuje emocje, chęć dzielenia się z nią innymi, wciągania bliskich i znajomych w nasze zainteresowania, miłe uczucie, dlatego nie kojarzę go z winą. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Punkt 1 i 3 mnie nie dotyczą (trzeci JESZCZE, ale pierwszy raczej mi nie grozi), natomiast punkt 2 to całe moje życie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie największe piczycie winy wywołuje nocne czytanie i kupowanie książek nawet jak obiecuję sobie że nic sobie nie kupię

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo ciekawy wpis - podoba mi się to podejście :)))
    z tym kupowaniem książek to coś jest

    OdpowiedzUsuń
  7. Żaden punkt o mnie nie pasuje :P Ostatni może troszeczkę, ale i to bez przesady, raczej się nie zdarza. Raczej przydługa, pełna namysłu i uważnego doboru słów argumentacja, żeby przekonać, że rozmówca MUSI przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najbardziej przeszkadza mi w moim książkożyciu punkt 1. Dlaczego ja jestem taki nocny Marek? Nocami fajnie się czyta, ale w tyle głowy ciągle coś mnie pyta - jak Ty wstaniesz rano?

    OdpowiedzUsuń
  9. 1. notorycznie mi się zdarza, zaś 3 nigdy :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie ja mogłabym powiedzieć- kupowanie za dużo:) Od czasu do czasu muszę robić remanent i oddawać swoje do biblioteki czy posylac innym na wymianie książkowej. Nocami czytać zdarzało mi się dawniej,teraz gdy już mam pracę zawodową i obowiązki domowe nie pozwalam sobie na taki luksus ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Życie z książkami (jak się okazuje) nie jest takie proste. Jednak warto. U mnie poczucie winy powoduje liczba tytułów, które kupiłem, a czekają na lekturę. A ona ciągle się powiększa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj zdarza mi się zawalić nockę przez książkę ;) Ale lubię to :)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie zdecydowanie punkt piąty. Dlatego założyłem bloga i piszę o książkach, bo znajomi toby mnie już zabili :) Dodałbym do Twojej listy jeszcze wydawanie zbyt wielu pieniędzy na książki. To sprawia, że czasem mam poczucie winy.

    http://sfera-dysona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz tak z książkami jak ja z puzzlami :) Też miałam kiedyś dużą fazę na książki. Może wrócę do tego? Pomyślę.

    OdpowiedzUsuń
  15. niedosypianie mi nie grozi - sen zawsze wygrywa bez względu na to co bym robiła, nauczyłam sie tego przez ostatnie dwa lata, oczywiscie teraz sa wakacje wiec nie musze sie martwic rannym wstawianiem ale i tak staram sie nie kłaśc zbyt późno ;)
    co do punktu 2 - parę lat temu miałam z tym problem, tzn nie rezygnowałam ze spotkań na rzecz ksiązki tak jak ty ale ubzdurałam sobie że może to źle że tyle czytam, hm, dobrze że z tego wyrosłam bo to było głupie (w efekcie przez długi czas miałam awersje do ksiązek i nie czytałam wcale);) obecnie zauwazyłam ze bliskie mi osoby ciesza sie ze czytam, dzieki temu jestem spokojniejsza, moge sie odstresowac i nie myslę o pierdołach przez co życie ze mną jest przyjemniejsze :)
    z 3 i 4 punktem tez nie miałam nigdy problemu :o

    OdpowiedzUsuń
  16. Opowiadam w ten sam ekscytujący sposób! Dramat w towarzystwie ... A ja taką zachwycona haha

    OdpowiedzUsuń
  17. super zestawienie :) nr 5 najlepszy :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeśli ksiazka wciągnie mnie bez reszty to mam zagwarantowana zarwwna noc, a niestety bardzo wcześnie wstaję do pracy wiec boli jak diabli:p

    OdpowiedzUsuń
  19. W sumie z niewieloma punktami z tego postu się zgadzam. Maratony? Nie dla mnie. Cenię swój czas, czasami przeczytam coś nocą, ale żeby zarywać całą? Niee-e. Potem odbija się to na moim samopoczuciu, więc wolę odłożyć książkę na półkę, niż dochodzić do siebie cały następny dzień. Kilka wydań tej samej książki? Też raczej nie dla mnie, z jednym wyjątkiem - Harry Potter :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Poza punktem trzecim - to też tak mam! Ale... Teraz, z racji tego że jesień, to zupełnie nie mam wyrzutów sumienia. :D

    OdpowiedzUsuń
  21. We mnie czytanie nie wyzwala poczucia winy. Jest jedną z moich pasji, którą uwielbiam i którą lubię się dzielić. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Punkt 1 to coś co bardzo dobrze znam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam czytać, ale wszystko należy traktować ze zdrowym rozsądkiem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za czas poświęcony na przeczytanie tego posta i zapraszam do podzielenia się swoimi odczuciami :)



Z polityką prywatności można się zapoznać w zakładce "BLOG" w menu głównym.