środa, 2 sierpnia 2017

Bullet journal, czyli nasze życie na papierze

     Organizacja czasu własnego to umiejętność wysoce pożądana, ale przy tym niezmiernie trudna. Być samemu sobie organizatorem i kontrolerem zarazem nie jest łatwym zadaniem. Karteczki samoprzylepne wiszące nad biurkiem lub na lodówce przypominające nam co mamy zrobić, notesy, w których zapisujemy ważne adresy i telefony znajomych, czy kalendarze, gdzie zaznaczamy ważne daty - wszystko to jest znane od dawna, lecz u sporej liczby osób się nie sprawdza. Dlaczego? W większości przypadków po prostu zapominamy z nich korzystać lub zdajemy sobie sprawę, że taka forma nam nie odpowiada. I tutaj pojawia się rozwiązanie tego problemu, a mianowicie bullet journal.





     Bullet journal jest ni mniej ni więcej jak wszystkim. Brzmi dziwnie? Pewnie tak, ale tylko na początku, gdyż z czasem odkrywamy, że słowo wszystko naprawdę znaczy w tym przypadku wszystko, a to daje nam nieskończony wachlarz możliwość. Dla mnie bujo stanowi połączenie kalendarza, dziennika podróży [mimo, że mam osobny do tego notes], pamiętnika... jest wszystkim tym, czego w danej chwili potrzebuje. W porównaniu do zwykłych kalendarzy, które z lubością kupowałam i po miesiącu odstawiałam w kąt, gdyż nijak były przystosowane do mnie, bujo stanowi całkowicie spersonalizowaną formę organizacji czasu, którą wypracowałam sobie z czasem.

     Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Podstawową rzeczą, która jest niezbędna przy prowadzeniu bullet journala jest notes. I nie chodzi tu o to, by od razu lecieć do sklepu papierniczego i kupować najpiękniejszy, najdroższy czy najbardziej zachwalany do tego celu notes. Nie, nie i jeszcze raz nie - to, że komuś odpowiada taki a taki notes nie jest równoznaczne z tym, że i Tobie będzie. Na początek wystarczy zwykły zeszyt, a jeśli koniecznie chcesz to możesz dorwać piękne notesy na wyprzedażach i tak zacząć przygodę z bujo - powiedzmy sobie wprost jeśli bujo nie sprawdzi się u Ciebie łatwiej będzie przestać wiedząc, że nie zainwestowałeś nie wiadomo ile pieniędzy w notes, który ostatecznie i tak nie będzie używany. Ja osobiście używam właśnie dorwanego w TK Max białego notesu skórzanego made in Italy za niecałe 13 zł i bardzo sobie chwalę.

     Jeśli cechuje Cię kreatywność i pragnienie by Twój bujo nie był minimalistyczny, lecz pełen życia i kolorów polecam w nim rysować. Jeśli jednak nie do końca jesteś zadowolony ze swych zdolności artystycznych to nic, próbuj dalej a dodatkowo zainwestuj w jakieś naklejki, taśmy dekoracyjne, kolorowe zakreślacze i długopisy.

      Większość poszukując inspiracji udaje się na instagram czy pinterest i oglądając te wszystkie piękne bullet journale, które są dopracowane w najmniejszym szczególe mówi sobie "Ja też taki będę mieć"... To błąd, bo o ile rozumiem chęć zobaczenia z czym to się je i jak to wygląda u innych to kompletnie nie rozumiem kopiowania całych stron cudzych pomysłów, podczas gdy świetnie zdajemy sobie sprawę, że u nas się one nie sprawdzą i nie przydadzą w ogóle. Najlepiej weź czystą kartkę papieru i długopis, usiądź wygodnie i zastanów się nad tym, do czego miałby Ci bullet journal służyć, co miałoby się tam znaleźć, a dopiero potem kombinuj nad resztą.
   
     KALENDARZ zastanów się jaka forma najlepiej spełni Twoje oczekiwania. Czy potrzebujesz podziału na poszczególne miesiące, czy preferujesz tygodniówki albo dniówki a może wszystko na raz? Tak naprawdę ogranicza Cię tylko grubość notesu i tego na jaki okres czasu chcesz go przeznaczyć. Mi potrzebny był tylko ogólny widok miesiąca, przy czym mój wybór padł na kalendarz kołowy i tygodniówki, gdyż zapisuje najważniejsze rzeczy i nie rozdrabniam się zbytnio. 
Jeśli chodzi o tygodniówki to nie mam jednego stałego sposobu ich rozpisywania. Lubię eksperymentować i tworzyć coraz to inne layouty, przy czym jedne są bardziej praktyczne a drugie stanowią po prostu efekt mojej fantazji. Niewątpliwym plusem tygodniówek jest to, że od razu widzisz, co czeka Cię w danym tygodniu i nie musisz codziennie wertować kolejnych kartek w poszukiwaniu danego dnia. Zaznaczam jednocześnie, że zwykle w takich układach nie ma miejsca na wypisywanie wszystkiego, co chcesz w danym dniu zrobić - do tego służą dniówki. 

     HABIT TRACKER lubisz stawiać sobie wyzwania i śledzić swoje postępy?  Jeśli tak to habit tracker będzie dla Ciebie idealny. Jest to strona lub kilka stron, w zależności od tego ile rzeczy i jak rozpisanych chcesz w swoim życiu praktykować. Możecie tam umieścić naprawdę wszystko - ćwiczenia, dieta, nauka, cokolwiek chcecie. Cała zabawa polega na tym by rozrysować sobie tabelkę lub coś co względnie ją przypomina i codziennie zaznaczać czynności przez Was wykonane. Możecie oczywiści zrobić tracker tygodniowy, miesięczny a nawet roczny, grunt by Wam pasowało. 




Ja osobiście mam dwa habit trackery w swoim bujo, które pomagają mi ogarnąć swoją rzeczywistość. Jeden dotyczy picia wody, gdyż mam z tym okropny problem, a mianowicie zapominam o tym by pić cokolwiek w sumie. Dlatego właśnie ustanowiłam sobie cel jakim jest picie 3 litrów wody dziennie - zaznaczanie wypitej ilości działa na mnie bardzo motywująco i niejako zmusza do tego, by przestrzegać swojego postanowienia.

 
Drugim natomiast jest tracker do nauki języków - uczę się ich kilku, więc takie zestawienie jest bezcenne. Dzięki niemu wiem, na który język przeznaczam ile czasu w dany dzień i nie zostaje w tyle z materiałem.






      KOLEKCJE to po prostu zestawienie czegoś, tematyczne listy tego, co nas interesuje. Tak naprawdę pomysłów na kolekcje jest mnóstwo - lista prezentów na święta, książki do przeczytania, filmy do obejrzenia, miasta do zwiedzenia, czy nawet pakowanie się na wyjazd. Ilość takich list to kwestia zupełnie indywidualna, ale robienie ich nie wiadomo ile tylko po to, by były nie ma sensu - lepiej zrobić kilka, za to takich, które naprawdę się przydadzą. Ja prowadzę trzy kolekcje, z których jedna dotyczy mojej największej pasji, czyli książek. Tam zapisuje sobie pozycję, które właśnie przeczytałam, a te, które zrecenzowałam dodatkowo zakreślam lub koloruje, w zależności jak w danym okresie czasu ta kolekcja wygląda. Podobnie ma się rzecz z filmami. 
   
Tylko w przypadku seriali zrobiłam wyjątek i dla każdego z nich przeznaczam osobną stronę, na której odhaczam sobie kolejne sezony i odcinki do nich należące, które obejrzałam. Dzięki temu zawsze wiem, w którym miejscu skończyłam oglądać dany serial. Dodatkowo czasem zapisuje sobie jakieś ciekawe cytaty, które usłyszałam podczas oglądania lub po prostu rysuje coś, co kojarzy mi się z danym tytułem.




Bujo jest zwykłym notesem z zapiskami jakich wiele, to Wy sami nadajecie mu znaczenie. Tworząc każdą ze stron pokazujecie swój indywidualizm i kreatywność. Nie bójcie się błędów, chwilowych wachań, cały czas piszcie i twórzcie - to jest przepis na idealny bullet journal.

6 komentarzy:

  1. Mam, ale szczerze powiedziawszy zapomniałam o nim :D Jakoś średnio się u mnie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy jest stworzony do organizowania życia :D Mi początkowo też to sprawiało problemy :)

      Usuń
  2. Chyba należę do zbyt niezorganizowanych osób aby prowadzić coś takiego. Za to mnóstwo przyjemności sprawia mi tworzenie!
    Pozdrawiam
    just-do-one-step.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tworzenie jest cudownym procesem, ale ostatnio stwierdziłam, że zabiera za wiele czasu w stosunku do tego, co w nim zapisuje potem :D

      Usuń
  3. Uwielbiam ogladac Bullet Journale szczegolnie na instagramie gdzie mozna naprawde zachwycic sie ich wykonaniem!
    Ja niestety poddalam sie z moim journalem bo dla mniej bardziej efektywniejsza jest krotka nabazgrana informacja niz idealne wykonanie, haha!
    Chociaz mam nadzieje ze kiedys wroce do mojego Bullet Journala!

    Versjada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, instagram to prawdziwa kopalnia cudownych zdjęć bullet journalów :D Może i nabazgrana, ale grunt, że działa :)

      Usuń

Dziękuje za czas poświęcony na przeczytanie tego posta i zapraszam do podzielenia się swoimi odczuciami :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...